Nowoczesne leczenie astmy działa, ale nie dla wszystkich. Eksperci wskazują na poważny problem systemowy

Dodano:
Prof. Karina Jahnz-Różyk Źródło: LECH GAWUC/REPORTER
Astma to jedna z najczęstszych chorób przewlekłych na świecie. Choć medycyna zrobiła ogromny krok naprzód, a nowoczesne terapie pozwalają dziś skutecznie kontrolować chorobę, wielu pacjentów nadal nie ma do nich dostępu. Prof. Karina Jahnz- Różyk, konsultant krajowa w dziedzinie alergologii, podkreśla, że ważne byłyby zmiany w programie lekowym astmy ciężkiej.

Nowoczesne leczenie astmy jest dziś na wyciągnięcie ręki, ale nie wszyscy pacjenci mogą z niego skorzystać. Jak mówi prof. Karina Jahnz-Różyk, problemem nie jest brak terapii, tylko bariery systemowe i zbyt rzadkie wdrażanie leczenia biologicznego.

Teraz – konkretny pacjent

Astma to dziś jedna z najczęstszych chorób przewlekłych – na świecie choruje na nią ok. 350 mln osób. W Polsce mówimy o ponad 2 mln pacjentów. Według danych NFZ może to być nawet ok. 2,2 mln osób, z czego 5-10 proc. stanowią chorzy z postacią ciężką. Choć liczby robią wrażenie, to w ostatnich latach zmieniło się coś znacznie ważniejszego niż sama skala problemu.

– Przeszliśmy od leczenia objawowego do leczenia spersonalizowanego – podkreśla prof. Karina Jahnz-Różyk. Jak dodaje, to podejście jest zgodne z aktualnymi wytycznymi GINA, które kładą nacisk na indywidualizację terapii i wykorzystanie biomarkerów. W praktyce oznacza to, że nie leczymy już „astmy jako choroby”, tylko konkretnego pacjenta. Z jego historią, profilem zapalnym i tym, jak jego organizm reaguje na leczenie.

Astma to nie jedna choroba

Jeszcze kilkanaście lat temu astma była traktowana dość jednorodnie. Dziś wiadomo, że to znacznie bardziej złożony problem. Astma oskrzelowa to przewlekły stan zapalny dróg oddechowych. Typowe objawy to duszność, świszczący oddech, ucisk w klatce piersiowej i kaszel. Co ciekawe, u części pacjentów – szczególnie dzieci – ten ostatni może być jedynym sygnałem choroby.

Mówimy o różnych endotypach i fenotypach – od astmy alergicznej, przez niealergiczną, po postaci związane z otyłością czy pojawiające się dopiero w dorosłości. To nie jest tylko teoria. Od tego, jaki typ astmy ma pacjent, zależy dziś leczenie. I jego skuteczność.

Najtrudniejszy przypadek: astma ciężka

Największym wyzwaniem pozostaje astma ciężka. To ta postać choroby, która mimo leczenia wciąż wymyka się spod kontroli. – Astma ciężka budzi zawsze największe zainteresowanie, ponieważ jest to choroba, która potrzebuje wysokich dawek leków sterydowych i wielu innych leków dodatkowych, a mimo to pozostaje niekontrolowana – mówi prof. Jahnz-Różyk. W praktyce wygląda to tak, że pacjent przyjmuje kolejne leki, a i tak trafia do szpitala.

Samo rozpoznanie nie jest proste. – Wymaga uprzedniego wykluczenia innych jednostek chorobowych – zaznacza ekspertka. Do tego dochodzą choroby współistniejące. W efekcie rzadko mamy do czynienia z „czystą” astmą. W Polsce problem może dotyczyć ponad 80 tys. osób z niekontrolowaną chorobą.

Terapie są. Problem zaczyna się gdzie indziej

To, co zmieniło leczenie astmy w ostatnich latach najbardziej, to terapie biologiczne. Dziś znajdują się one na najwyższym poziomie leczenia według wytycznych GINA. Efekty są wyraźne: mniej zaostrzeń, mniej hospitalizacji, lepsza kontrola choroby. Coraz częściej mówi się też o remisji.

W Polsce dostępnych jest pięć takich leków: omalizumab, mepolizumab, benralizumab, dupilumab i tezepelumab. Program lekowy B.44 działa od 2012 roku i obejmuje około 70 ośrodków.

Na papierze wszystko wygląda dobrze. W praktyce – nie do końca. Z leczenia korzysta dziś ok. 5,5 tys. pacjentów. Tymczasem prawie 7 tys. osób, które spełniają kryteria, wciąż go nie otrzymuje.

System nie wykorzystuje tego, co już ma

Tu pojawia się największy problem. Z jednej strony mamy nowoczesne terapie. Z drugiej – dane, które pokazują, że system nie wykorzystuje ich w pełni. Część lekarzy nie kwalifikuje wszystkich pacjentów, część nie wdraża leczenia mimo wskazań, wielu chorych nadużywa leków doraźnych, a technika inhalacji często w ogóle nie jest sprawdzana.

Program B44: potrzebne są konkretne zmiany

Dlatego środowisko alergologów apeluje – program lekowy wymaga korekty. – Mocno walczymy o „switch”, czyli możliwość zmiany terapii biologicznej bez ponownej, pełnej kwalifikacji pacjenta – podkreśla prof. Jahnz-Różyk.

To tylko jeden z postulatów. Inne dotyczą m.in.:

  • rozszerzenia terapii na kobiety w ciąży i karmiące,
  • obniżenia poziomu eozynofilów przy kwalifikacji do leczenia
  • odejścia od sztywnych kryteriów administracyjnych,
  • lepszego monitorowania leczenia.

Eksperci podkreślają też, że decyzje terapeutyczne powinny częściej wynikać z wiedzy lekarza i realnej sytuacji pacjenta, a nie tylko z zapisów programu.

Kolejki, limity i... miejsce zamieszkania

Na poziomie systemu problemy są bardziej przyziemne – ale równie istotne. Limity przyjęć, braki kadrowe, różnice między regionami. Choć większość pacjentów trafia do programu w ciągu trzech miesięcy, część czeka znacznie dłużej. A przy ciężkiej astmie czas naprawdę ma znaczenie. Dla porównania – w niektórych krajach Europy nawet 75 proc. pacjentów z astmą ciężką otrzymuje leczenie biologiczne. W Polsce to około 10 proc. Różnica jest wyraźna.

Co działa? Widać efekty

Mimo tych problemów jedno nie budzi wątpliwości: leczenie działa. Nowoczesne terapie zmieniają codzienność pacjentów – ograniczają liczbę zaostrzeń, poprawiają jakość życia, pozwalają normalnie funkcjonować. Widać to także w danych systemowych – spada liczba hospitalizacji i absencji chorobowej. To jeden z tych przypadków, kiedy inwestycja w leczenie naprawdę się opłaca.

We właściwe miejsce

Wszystko sprowadza się do jednego: pacjent musi trafić we właściwe miejsce. – Kluczem jest identyfikacja pacjentów i kierowanie ich do ośrodków leczenia biologicznego – mówi prof. Jahnz-Różyk.

Dziś coraz rzadziej problemem jest brak możliwości leczenia. Coraz częściej – to, że nie udaje się z nich w pełni skorzystać.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...